Jak odświeżyć swoją szafę?

Zbliża się koniec roku, i praktycznie każdy blog modowy czy magazyn dla bab typu Cosmo czy Pani domu proponuje ci odświeżenie twojej szafy. Znamy te teksty, dziewczyny, nie? Jak całkowicie odświeżyć szafę… jeśli tylko pozbędziesz się połowy rzeczy ze swojej kolekcji i wydasz miliony na markowe ciuchy.

Mnie samej to się przytrafiło. Pod wpływem takiego artykułu wywaliłam z szafy stare ciuchy, i kupiłam masę rzeczy z anthropologie…  Kiedy zaczęłam pracę okazało się że ołówkowe kiecki nie pasują dla mnie, nie straciłam pięciu kilo, więc ledwo mogłam oddychać, i każdy dzień był bolesnym doświadczeniem. Więc cóż… wydałam masę pieniędzy na drogie biznesowe ciuchy a do pracy i tak przychodziłam w dżinsach i koszuli w kratę. Jak pisał Vonnegut, tak bywa.

No więc czego mogłam się nauczyć z tej decyzji? Nie należy wyrzucać kasy na jedną wielką zmianę szafy, i nie należy porzucać własnego stylu. Zastanów się – jak ostatnio zmieniło się twoje życie? Skończyłaś studia? Zaczęłaś pracę? Wyszłaś za mąż? Przeprowadziłaś się z miasta na wieś (wtedy oczywiście trzeba sprawić sobie porządne śniegowce zamiast eleganckich botków). A może po prostu chcesz “być modną”? Ten ostatni przypadek jest chyba najgorszy. Nie chodzi o trzymanie się trendów… chodzi o twój własny, osobisty styl. Zawsze uważałam, że moda jest po to, by wyrazić swoją osobowość.

Proponuję Chytry Plan Odświeżenia swojej szafy, który nie będzie cię nic kosztować. Zacznij od przeglądania blogów modowych, zapisując obrazki najlepiej na pintereście. Nic z nimi nie rób, ale wróć do nich za kilka tygodni. Skasuj te, które ci się nie podobają… i nie kupuj pozostałych! Jeśli prowadzisz bloga, opisuj kreacje, ale nie tylko to ile kosztowały i gdzie można je kupić… pisz też co o nich myślisz, czy były wygodne, jak się w nich czułaś. Możesz poczekać nawet rok z zakupem – po prostu, kupuj ciuchy, kiedy ich potrzebujesz, nie z okazji nowego roku. Stwórz własny styl na podstawie tych przemyśleń. Ja zawsze byłam rockerką, i choć podoba mi się styl biznesowy, to jednak mam za mało szacunku dla autorytetów.